niedziela, 25 sierpnia 2013

Wild at Heart


(Prawie) Wszyscy mają bloga - mam i ja! :)
Od dawna już nosiłam się z zamiarem założenia bloga o ciuchach (żeby nie powiedzieć "szafiarskiego";)), ale miałam też duże obawy, opory i wątpliwości - głównie w duchu "co ludzie powiedzą" na takie pozornie niezbyt ambitne i powierzchowne zajęcie.. Aż w końcu postanowiłam przestać myśleć i zabrać się za to;) Ciuchami i tak się zajmuję, więc co mi szkodzi pogrążyć się jeszcze bardziej? :) A może będzie też o czymś więcej? Zobaczymy..

Na pytanie - dlaczego blog tego typu? - najszczerszą odpowiedzią byłoby chyba, że z próżności (zgodzicie się koleżanki - szafiarki?;)) Ale postaram się dorobić jakieś głębsze uzasadnienie. 
Otóż - chciałabym znaleźć odpowiedź na pytanie "jak żyć?" w czasach, kiedy ulubione blogerki  pokazujące ci kiedyś, jak się nosić, przebierają teraz w torebkach od Lui Vitą jak w ulęgałkach, noszą jedynie lubuteny, błyszczą na pudelku, pozują w Rzymie na księżniczki, a ty nadal ubierasz się w szmateksie?...;) Nie masz także w zwyczaju nosić całej zgromadzonej biżuterii naraz (latem obawiasz się odparzeń, a zimą przymarznięć.. poza tym to cholerstwo ciężkie jest.. a tak w ogóle to nie masz jej aż tyle..). I zamiast inspiracji odczuwasz frustrację?;) Nie przejmuj się - jak to mówią - "Keep Calm and Have Fun", bo eksplorowanie lumpeksów fajnie jest (to prawie jak odkrywanie nieznanych lądów, poszukiwanie Atlantydy i Świętego Graala w jednym;)), no i zawsze ta satysfakcja, że na ciuchy to cię jeszcze stać (tak więc, potencjalni sponsorzy - "Keep Calm and Stay Out";)). Na początek chyba takie odpowiedzi muszą wystarczyć..
Niby to samo próbuję cały czas w sklepie, na manekinie, ale jednak zestawianie ciuchów na żywym człowieku daje więcej możliwości, a przy okazji może też ożywię trochę swój styl:)

A teraz do rzeczy - ałtfit ten prezentowałam już wcześniej na FB, nie darliście specjalnie łacha, więc zaczynam od niego, tym bardziej, że cekinowo-wężowe bolerko to jeden z moich najnowszych i „najulubieńszych” nabytków. Jest efektowne i oryginalne, pasuje prawie do wszystkiego i można je nosić od rana do wieczora. Tu zaszalałam i połączyłam je z marynarską koszulką, lnianymi spodniami i skórzaną kopertówą o krokodylej fakturze. Tak, że mamy mały misz-masz, niezłą menażerię i jedną... ofiarę mody. Ale ale, kto powiedział, że to w ogóle modne jest?:)
Wężowe bolerko kojarzy mi się też z "Dzikością serca" - kultowym filmem mojej młodości, w którym Nicolas Cage paradował w słynnej kurtce ze skóry pytona. Daję je symbolicznie na początek, bo trzeba mieć nieco szaleństwa w sercu, żeby wystawiać się dobrowolnie pod pręgierz opinii publicznej :) Poza tym, to był film drogi (w odróżnieniu od bolerka;)), a ja też jestem jakby na nowej...
No więc – wstrzymuję oddech, zamykam oczy i .. publikuję.

Karolina

P.S.
Jeszcze dodam, że większość ciuchów, które tu się pojawią, to będą moje „prywatne”, ale trafią się też wyjątki, które wylądują w sklepie.






koszulka w paski - sh
lniane spodnie (All Saints) - sh
cekinowo-wężowe bolerko (Gina Tricot) - sh
kopertówka - vintage
sandałki na platformie - Vagabond
okulary - H&M

And last but not least :)

Nicolas Cage, "Wild at Heart"


20 komentarzy:

  1. Tragedia... kolejna osoba myśli, że wnosi coś ciekawego do modowej blogosfery i kolejny raz się myli. Spójrz na siebie i powiedz czy podoba Ci się to co masz na sobie? Torebka koszmarna... reszta ujdzie w tłoku, ale nie w takim zestawieniu.
    Lepiej zakończ na tym jednym wpisie - mniejsza kompromitacja dla Ciebie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, jak by to powiedzieć..podoba mi się:) a torebka w sumie najbardziej:) oj, może z kolejnymi postami będzie lepiej?;)

      Usuń
    2. Zapomniałam o jednym: nie przejmuj się przypadkiem takimi komentarzami jak wyżej ;)

      Usuń
  2. Oj, drugi akapit trafiony w punkt :)
    Bardzo się cieszę, że się zdecydowałaś na bloga, i mam nadzieję, że ta zabawa Cię wciągnie.
    Ja na pewno będę śledzić na bieżąco.
    Trzymam kciuki i niech wąż... tfu, niech MOC będzie z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ryfka, Twoje błogosławieństwo wiele dla mnie znaczy:)

      Usuń
  3. Ojjj, akurat niedawno oglądałam znowu "Dzikość serca", a tu taki wpis na nowym blogu:) No i vintage jest - zapowiada się ekstra! Powodzenia! :)
    Ruda Frela

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie się zapowiada. A te ciuchy z lumpeksu - dla mnie bomba! Coś czuję, że odwiedzę jeszcze nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, zapraszam oczywiście:)

      Usuń
  5. Powodzenia w blogowaniu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam serdecznie,
    A mi się bardzo podoba. Szczególnie torba i bolerko, ale widzę fajnie dobrany cały zestaw:) Cieszę się, że w końcu trafiłam na bloga, gdzie moge zobaczyć fajne, stylowe ciuchy, które są rodem z sh. Myślę, że masz swój fajny styl, w odróżnieniu od całkiem sporego grona blogowiczek, które mają tylko kasę, stylu i gustu już nie. Czy tylko mnie denerwują chodzące po ulicy klony ubrane w sieciówkach?
    Pozdrawiam i czekam na kolejne stylizacje:)
    Kaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! co do stylu, to jest on wciąż "under construction":) Ale mam oczywiście pewne "wizje" i pomysły, które chciałabym tu urzeczywistniać i jednocześnie spojrzeć na nie z dystansem:)

      Usuń
  7. Witam i ja :) Fajnie Cię zobaczyć! Na początek życzę powodzenia w blogowaniu - będę śledzić :)

    P.S. Torebka najlepsza z całego zestawu ♥ Kocham takie babcine kuferki i nie zamieniłabym ich na żadne LV ;) Nigdy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na LV też nie, ale nad Chanel 2.55 albo Kelly Bag, to bym się poważnie zastanowiła;)
      A swoją drogą, to biednemu Louisowi nawet nie przyszło na myśl, że pewnego dnia stanie się symbolem trochę pustego celebryckiego statusu.. On chciał tylko robić porządne, superwytrzymałe torby podróżne, i to mu się oczywiście udało. Przeprowadzał wiele testów, wprowadził wiele innowacji i patentów, ale raczej nie o taki fejm mu chodziło:)

      Usuń
    2. Dokładnie:)
      Kaś

      Usuń
    3. Oj tak, Chanel 2.55 przygarnęłabym bez wahania...
      Tylko ta cena :/

      Usuń
  8. świetna motywacja do blogowania! mam wrażenie, że dopóki całe to szfiarskie szaleństwo jest zabawą, pozostaje szczere i miłe w odbiorze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki! to własnie taki powrót do korzeni;) hm, dopiero co neony prezentowałam, a tu już niestety chyba jesienne ałtfity trzeba szykować..

    OdpowiedzUsuń