środa, 16 października 2013

Nie było tak kolorowo...

Afery wstrząsają ostatnio szafiarskim światkiem - okazuje się, że samozwańczy eksperci od mody mają o niej baaardzo znikome pojęcie (jak i o świecie w ogóle) - co obnażył F. Chajzer w słynnym reportażu, na dodatek nagminnie noszą imitacje, które sami uznają za inspiracje..
Miałam i ja swoje Waterloo (a Bonaparte siedzi i sprzedaje ciuchy, he he) - otóż, koniec końców okazało się, że nijak nie nadaję się na modelkę (szczególnie gdy jeszcze fotograf z łapanki..).

Wyobraźcie sobie tę niemoc twórczą - wokół jesień buzuje kolorami, mózg prawie eksploduje ałtfitami, a nie ma jak ich zmaterializować i zaprezentować... Było kilka podejść do tematu (przecież blog must go on), ale po kolejnej bezowocnej próbie poddałam się i przeprosiłam z moim wiernym, cierpliwym manekinem Manią (a jakże). Chciałoby się powiedzieć, że dopiero na niej ałtfity te mają ręce i nogi..
Z obawy o zbytnie zainspirowanie  się czyimiś projektami, zainspirowałam się po prostu kolorami jesieni, mam nadzieję, że matka natura nie weźmie mi tego za złe.

A teraz zapraszam na przegląd jesiennych, lumpeksowych ałtfittów. Kiedy mówię, że kocham lumpeksy, to raczej nie jestem gołosłowna :)




Fioletowa sukienka to jeden z moich ostatnich nabytków - jest fantastyczna, dzianinowa, miękka, miła w dotyku (z kaszmirem). No i ten kolor.. Marka to Fenn Wright & Manson. Mam w swoim posiadaniu trzy dzianinowe rzeczy tej marki i wszystkie sprawują się świetnie - można je nosić na okrągło, prać, nic się nie dzieje, nie niszczą się, nie mechacą.. Jeżeli znajdziecie coś tej marki, to bierzcie i nie zastanawiajcie się:)

Ciemnobrązowa, skórzana kurtka (sh) to również moja faworytka, z tym że ją noszę już od kilku lat. Pasuje w zasadzie do wszystkiego, jest miękka, wygodna i nie wyobrażam sobie bez niej wczesnej jesieni. Nie zachowało się info o marce, ale jakość jest bardzo dobra i gdyby nie lumpeks, to raczej nie mogłabym sobie na taką pozwolić. Te, które można znaleźć w Zarze czy innych sieciówach, nawet się nie umywają, a ich ceny powalają.

Skórzana torebka w kolorze ciemnej, butelkowej zieleni - Bally (vintage).




Kurtka jw., intensywnie żółty, dziergany pulowerek - sh (być może trafi do sklepu), plisowana spódnica -sh (była w sklepie, sprzedała się ostatnio), wielka, kolorowa chusta - Van Graaf (przecena 70%), skórzana teczka - vintage, naszyjnik H&M.



Bajecznie kolorowa bluzka z baskinką - vintage (była w sklepie, ale ostatecznie zatrzymałam dla siebie, czasami mam nieprofesjonalne podejście;)), torebka - vintage, kurtka - jw., chusta w kratę (duża, ciepła, miękka, taka jakby z grubej flaneli) kupiona ze dwa lata temu w sh, teraz to hit! :) Grafitowe rurki M&S - sh. 



Klasyczna parka (sh), idealna na nieco chłodniejszą jesień. Sama w sobie jest swobodna i casualowa, czy nawet wręcz sportowa, i super wygląda noszona do bardziej eleganckich sukienek (efekt przełamania się kłania :)). Bakłażanowa sukienka w stylu lat 60-tych - Wallis (przecena), torebka Plinio Visona - vintage, apaszka - Celine, vintage.



Oryginalna sukienka/tunika z lat 60-tych, zainspirowana chyba obrazami Mondriana (jest w sklepie, ale może też zatrzymam dla siebie;)) - vintage, oversizowa marynarka - sh, skórzana kopertówa - vintage.




Sami widzicie...
no zawzięłam się i już!             ...o, zdjęcie było :)                          ..to ja już dziękuję i przepraszam...

 to dobrze wyszło                                                                   a teraz biorę torebkę i sp.....adam!

A do modellingu może jeszcze powrócę, muszę tylko ochłonąć, przemyśleć to..;)

Pozdrawiam!

Karolina

P.S.
Skrobnijcie jakiś komentarz - może któryś ałtfit przypadł Wam do gustu, czy coś.. :)

10 komentarzy:

  1. haha, ostatnie komentarze pod zdjęciami - bomba! :D
    ja nie potrafiłam też pozować i na początku robiłam zdjęcia bez głowy, żeby moje durne miny się nie załapały i nie zepsuły efektu ;)
    a stylówki świetne, uwielbiam takie kolory jak śliwka, czy ten ciepły odcień żółci na sweterku, bordo, butelkowa zieleń, granat. Jesień to moja ulubiona pora roku. Najbardziej chyba spodobał mi się zestaw z tą pstrokatą sukienką we wzory, mi przypomina printy Pucci'ego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O właśnie, Pucci! Dzięki za miłe słowa, co do pozowania, to spóbuję może jeszcze gdzieś w terenie i zobaczymy:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię takie wzorzyste graficzne sukienki z lat 60-tych! Są cudowne!

    Fajne te stylizacje wykombinowałaś, zwłaszcza podobają mi się te z fioletową sukienką - jest cudna, oryginalna, ale z klasą!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wybieram dla Ciebie zestaw w graficznej sukience. Bardzo stylowo w niej wyglądasz. Na manekinach podoba mi się sukienka Wallis, bluzka z baskinką i oczywiście kurtka skórzana. A ze stworzonych przez Ciebie połączeń -ten z tiulową spódnicą, kanarkowym swetrem, skórzana kurtką i świetnie dobraną do całości wielką chustą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wykradłabym obie sukienki i śliwkową i tą bakłażanową.
    Po pierwsze: bo sukienki uwielbiam, po drugie: mają moje ulubione kolory!
    Zazdroszczę mocno, że są w Twoim posiadaniu....:)
    pozdrawiam ciepło:)
    Kaś

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha z przymrużeniem oka, fajnie :) Lumpeksowe zdobycze mega!

    Pozdrawiam,
    Czmiel

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna jest ta fioletowa sukienka. Widze ja w polaczeniu z zielenia i zolcia ;-)
    Bardzo fajny blog!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne zestawy, może pozmieniałabym detale, ale poza tym jestem zachwycona! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne Masz te torebki vintage..... zapraszam do Mnie http://bastonidifashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń