poniedziałek, 4 listopada 2013

Francja - Nonszalancja

W tym poście chciałabym powrócić do tematów francusko-paryskich. Poprzednio "inspirowałam się" stylem  i podręcznikiem Ines de la Fressange, tym razem chciałabym nawiązać do "najgorętszej" chyba obecnie ikony stylu paryskiego - do Isabel Marant. Ostatnio bardzo dużo się o niej mówi, dlatego że niedługo ukaże się jej kolekcja w ramach współpracy z H&M, ale faktem jest, że wdarła się do światowej mody kilka lat temu niczym tornado (bo powiedzieć o świeżym powiewie, to w jej przypadku trochę mało) i dokonała niemalże rewolucji.
Jej kolekcje to unikalne połączenie tradycyjnego, paryskiego szyku i klasycznej elegancji z motywami etno, hippie, boho i stylu sportowego (słynne bluzy i buty z wewnętrzną platformą). Projektuje tylko to, co sama chciałaby nosić, wszystkie ubrania nadają się do normalnego, codziennego życia i odpowiadają wymaganiom kobiet "twardo stąpających po ziemi". Sukniami wieczorowymi nie zaprząta sobie głowy.

Nie wszystkie jej  propozycje są w moim typie - nie przepadam za tymi bardzo w stylu etno czy boho, zdecydowanie też nie podobają mi się spodnie ze sznurowaniami po bokach nogawek, ale kolekcja dla H&M wydaje się fantastyczna! Składa się z "the best of", czyli z najlepszych, najbardziej charakterystycznych dla projektantki modeli i motywów.  Z pewnością przygarnęłabym poniższe egzemplarze (również dlatego, że jestem maniaczką biało-czarnego melanżu), niestety, wiem już teraz, że z racji cen - nici z zakupów.. :(



O ile nie wszystkie projekty Isabel Marant do mnie przemawiają, to jej podejście do mody odpowiada mi w stu procentach. W wywiadzie dla Elle mówi: "Lubię kontrasty. Zestawiać męskie z kobiecym, delikatne z ciężkim, dopasowane z luźnym, czarne z białym, itd. Superdelikatna jedwabna sukienka z męską marynarką, wąskie skórzane spodnie z miękkim dużym swetrem.. To mój styl. Zestawianie z sobą ubrań z pozornie innej bajki daje ten fantastyczny, nonszalancki efekt.."

Ta "pozornie inna bajka" to właśnie moja bajka (a to niestety nie jest reklama słynnych ciastek;)), w szafie mam też kilka delikatnych, zwiewnych sukienek, o których wspomina, więc postanowiłam wziąć je na warsztat i pokombinować. Na co dzień szyfonowe sukienki z falban niestety przegrywają u mnie ze spodniami - całkiem niesłusznie, bo tak naprawdę są one bardzo uniwersalnym elementem garderoby  i odpowiednio zaaranżowane mogą być noszone przez cały rok. Myślę, że jeszcze powrócę do tego na blogu - zagadnienie szyfonu zimą to bardzo frapujący temat :)

Poniżej zamieszczam kilka zestawów wziętych (z małymi wyjątkami) z mojej szafy. Nie twierdzę, że są one jakoś bardzo w stylu Isabel Marant (nie było to też moim celem), nie wiem, czy uzyskałam  "ten fantastyczny, nonszalancki efekt", ale  mam przynajmniej kilka pomysłów na ałtfity:) Tak naprawdę, z poniższych ciuchów dałoby się wygenerować jeszcze z co najmniej 20 innych zestawów, there's no limit..:)

Na razie mam też przerwę w modellingu, bo jakoś fotogeniczności nie przybywa, fotoszop ma ograniczone możliwości, a fotograf chyba spanikował.. Może następnym razem :)



W tym zestawie mamy:
- szyfonową sukienkę z Zary, kupioną parę lat temu na przecenie
- prążkowaną marynarkę s. Oliver, sh
- karmelowe botki Bally, vintage. Są malowniczo znoszone, nieziemsko wygodne i najchętniej nosiłabym je do wszystkiego! Co zresztą widać :)
- skórzaną teczkę, vintage
- jedwabną apaszkę Celine, vintage.



A na powyższym zdjęciu:
- szyfonowa sukienka Esprit, kupiona na przecenie
- męska marynarka moro, sh
- fuksjowy szalik, sh
- skórzana torba, vintage, Allegro
- botki jw.
- wężowy naszyjnik H&M, przecena
- zebrowa bransoleta Aldo, przecena
No i jeszcze pasek kupiony kiedyś na pchlim targu - jest skórzany, fajnie podniszczony i ma piękną klamrę w stylu art deco.
Mimo że to zestaw z wykorzystaniem męskiej marynarki moro, to jednak wyszedł nadspodziewanie kobiecy.. Dlatego, żeby nie przesadzić już z tą kobiecością, zamiast wysokich obcasów (jak planowałam początkowo), dodałam jednak te botki :) Zawsze tak robię - w ostatniej chwili rejteruję.. :)



A tutaj:
 - szyfonowa sukienka z falban, Atmosphere, sh
- tweedowa marynarka Esprit, sh
- koturny Vagabond (superwygodne, ale i tak za rzadko noszę..)
- torba jw
- chusta w panterkę H&M
Żeby przełamać trochę ten monotonny, czarno-biały koloryt, dorzuciłabym fuksjową czapkę. Dorzuciłabym, bo niestety nie posiadam (posiłkowałam się zdjęciem z internetu). Szukałam takiej ostatnio w "normalnych" sklepach i nic, nigdzie nie ma.. Nie wiem co się stało, bo wydawało mi się, że znajdę ją wszędzie. Widać za bardzo chciałam, albo są już niemodne (przy okazji pozdrawiam mój ulubiony portal :)) A co do czapek - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, niech daje znać :)



Tu oczywiście moje ulubione cekinowe bolerko (bo dawno nie było:)) i falbaniasta sukienka ze zdjęcia wyżej.
Co do torebek i butów, to nie mogłam się zdecydować, więc zamieszczam dwa zestawy - do wolnego wyboru i interpretacji..
- czarna, skórzana kopertówa, vintage
- karmelowa, "krokodylowa" torebka, vintage
- botki jw., skórzane baleriny - kupione tak dawno, że już nie pamiętam, gdzie, kiedy, za ile, ale chyba w jakimś outlecie Hego's.


Dwa poniższe zestawy nie są już na bazie zwiewnych sukienek, ale tak się rozhulałam, że zahaczyłam również o Londyn (a co - też mogę;)), dorwałam sweterek i trencz i wrzucam bonusowo :)



- plisowane spódnico-spodnie Marc Cain, vintage, 
- dżinsowa koszula H&M, sh
- torba, jw., buty TopShop - mam praawie takie same, też z Top Shopu, ale niestety nie mogę ich znaleźć:), więc tu zamieściłam zdjęcie z ich strony
- sweterek w romby M&S, kupiony na przecenie dawno temu, 
- trencz, Brookshire, przecena
- naszyjnik H&M



No i w końcu ostatni:)
Tu chodzi o połączenie szarości z kolorem ciemnej czekolady, reszta jest dodatkiem..
- szara sukienka z H&M (ech, zaszalałam kiedyś i kupiłam w "normalnej" cenie:))
- skórzana kurtka, sh
- kopertówa jw, botki jw, apaszka jw.
- naszyjnik H&M



Dziękuję za uwagę i pozdrawiam,
Karolina

P.S.
Oczywiście zapraszam do komentowania i na kolejne posty:)


10 komentarzy:

  1. Swietna interpretacja, super zestawy. Fajnie sie to czyta, ehh chyba juz sie powtarzam, ale widac ze znasz sie na tym i lubisz to!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne te zestawy, niejeden widziałabym w swojej szafie! Tylko kurde, nie wszystkie nadają się do mojej sylwetki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko inspiracje, zawsze można coś pozmieniać, dopasować do siebie :)

      Usuń
  3. Nieoczekiwanie dla mnie samej, podoba mi się szyfonowa sukienka z Esprit zestawiona z marynarką moro. Chociaż normalnie ani jedna, ani druga z tych rzeczy nie jest w moim stylu!!! Poza tym, podoba mi się szara sukienka z brązową skórą. Baardzo. Świetna jest też jedwabna apaszka. Isabel Marant to prawdziwa ikona stylu, a jej pomysł butów z wbudowaną platformą -jest prawdziwie rewolucyjny.. Zasługuje, jako projektantka na najwyższe uznanie.I dobrze, że w mediach jest ostatnio tak o niej głośno. Fajnie piszesz, tylko dlaczego tak rzadko? Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! - i o to chodzi, żeby czasem spojrzeć na coś świeżym okiem:) Postaram się częściej, pomysłów mam dużo, gorzej z realizacją.. :)

      Usuń
    2. Możesz zmienić formułę, jeśli np. źle czujesz się w roli modelki na własnym blogu. Zawsze może Cię ktoś w tym zastąpić:) Piszesz bardzo ciekawie i masz potencjał . Bardzo ciekawie zestawiasz ubrania. I nie jest to zwyczajne mieszanie w szafie. Choć może brzmieć to pretensjonalnie- mam odczucie pewnego pierwiastka artyzmu i nowatorstwa. Nie zniechęcaj się przypadkiem, szkoda by było:). Ja czytam i obserwuję z przyjemnością. I pozdrawiam.

      Usuń
    3. Dla takich komentarzy to na pewno warto kontynuować:) Jakaś "modelka" na pewno byłaby najlepszą opcją, bo wtedy i "stylizacje" i zdjęcia mogłabym robić, tylko to niezbyt realne, więc na razie z manekinem no i na sobie popróbuję..

      Usuń
  4. Ostatni najbardziej mi się podoba. Ten z marynarką moro jest ciekawy i tez mi się podoba, mimo tego, że to raczej nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny tekst :-) A co do stylizacji to najbardziej do gustu przypadła mi baza (tj. połączenie spódnicy i dżinsowej koszuli) z przedostatniego zestawu :-) Izabela

    OdpowiedzUsuń