czwartek, 2 stycznia 2014

Dolce & Gabbana - kocham Was jak Italię!

Niezmiennie, od kilku sezonów zachwycam się kolekcjami duetu Dolce & Gabbana. Nie od końca mieszczą się one w mojej estetyce - ostatnio utrzymane są w duchu, który dość karkołomnie można określić jako barokowo-bizantyjski, są pełne przepychu i blasku, wręcz kapią od ozdób, złoceń i ornamentów, ale mają w sobie tyle temperamentu, radości życia i sycylijskiego słońca, że oczu nie mogę od nich oderwać :)  
No, po prostu są dla mnie kwintesencją pięknej Italii (dokładniej rzecz biorąc Sycylii), a oglądanie strony i kolekcji Dolce & Gabbana zawsze poprawia mi humor, zwłaszcza, kiedy za oknami szaro i depresyjnie :)  


Dolce & Gabbana, Fall 2013, RTW
zdjęcia z: www.style.com

Ciekawe jest to, w jak łatwy i naturalny sposób projektanci łączą sferę sacrum i profanum - inspirują się żywotami świętych oraz religijnymi motywami z historycznych, sycylijskich mozaik  i właściwie bezpośrednio przenoszą je materiały, w efekcie czego wizerunki świętych widnieją sobie - jak gdyby nigdy nic - na sukienkach, tunikach torebkach..:) Mało tego, ciuchy te prezentowane są potem w kampanii reklamowej na przepięknych, zmysłowych modelkach, wystylizowanych na młodą Sophię Loren.. Zresztą, co tu dużo mówić - gwiazdą tych kampanii jest Monica Bellucci (ona akurat przypomina swoją bohaterkę z filmu "Malena")! A sama kampania reklamowa, to jakby zatrzymanie w kadrach, obrazy z codziennego życia Sycylijczyków, gdzie sfery życia rodzinnego, towarzyskiego, uczuciowego i religijnego przenikają się bardzo mocno i mieszają ze sobą,  i nic nie jest tabu..






Można w sumie stwierdzić, że to dość  łatwe i tanie chwyty na wypromowanie marki - najpiękniejsze modelki, fantastyczne krajobrazy, dość wyzywające projekty na granicy kiczu, jawna w kontrowersja w postaci użytych motywów religijnych - tylko że patrząc na to wszystko, jakoś nie odczuwa się niesmaku.. Zamiast tego, widzimy radość życia, pasję, emocje i nie słychać, żeby ktokolwiek przeciw tym kolekcjom protestował, Watykan jakoś nie grzmi, kościół prawosławny też nie :) 
Poza tym, nikt przedtem chyba nawet nie pomyślał, że motywy religijno-historyczne mogą tak pięknie zafunkcjonować w życiu codziennym (oczywiście tych, których stać na zakupy u D&G:)), że święci nie muszą potrzeć na nas tylko i wyłączenie  z góry swojego majestatu i mogą nam towarzyszyć w codziennych, przyziemnych sprawach. Z drugiej strony ich wizerunki rozpropagowane w takich miejscach, o jakich świętym się nawet nie śniło, mogą też zachęcać do poznawania bliżej ich samych i historii..

A Historia Sycylii jest bardzo burzliwa i delikatnie mówiąc urozmaicona. W VII wieku p.n.e. była świetnie się rozwijającą, dobrze prosperującą kolonią grecką  (głownie za sprawą takich miast jak Syrakuzy, Katania i Mesyna). Około roku 400 p.n.e do akcji wkroczyła Katragina i grecko-kartaginskie wojny o panowanie nad Sycylią trwały aż III w. p.n.e, kiedy to do konfliktu włączyła się Republika Rzymska i w 215 r. p.n.e. stała się jedynym właścicielem wyspy, a Sycylia jedną z prowincji rzymskich.
W V wieku n.e. władzę na Sycylia zdobyli Wandale, następnie Ostrogoci, a w 535 r. została wcielona do Bizancjum. W IX Sycylię podbili Arabowie, a z ich rąk przejęli ją Normanowie... W dalszą (a raczej bliższą) historię nie będę się już tutaj zagłębiać, ale gdyby nie Dolce & Gabbana, to raczej nie zajmowałabym się tym w ogóle:) Historie świętych sycylijskich to również  fascynujące historie, pełne miłości, pasji, nierzadko przemocy i niespodziewanych zwrotów akcji.  Projektanci poświęcili im na swojej stronie specjalny cykl! Dla mnie to fantastyczna sprawa! Trzeba się było tylko odważyć i nie mieć niepotrzebnych uprzedzeń, ale też trzeba było mieć wizję, w jaki sposób te wszystkie elementy różnych kultur, tradycji i naleciałości połączyć i oddać w swoich projektach. Nabrałam jeszcze bardziej chęci, żeby pojechać na Sycylię i zobaczyć te wszystkie cuda na własne oczy i w oryginale:) Jak wiadomo podróże kształcą, a moda może je inspirować (i na odwrót oczywiście:)).

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że podobnych chwytów (z wizerunkami Jezusa i Matki Boskiej) próbował już z dekadę temu nasz rodak Arkadius - ale oczywiście nie miało to takiego wdzięku, osadzenia, było dość siermiężne i nastawione tylko i wyłącznie na skandal,  no i zakończyło się klapą..

Oprócz tych pełnych przepychu projektów, Dolce & Gabbana mają w swoich kolekcjach też linie skromniejsze, utrzymane w stylu retro, nawiązujące do poetyki włoskiego neorelizmu, wykonane z tweedu, czy tradycyjnej, czarnej koronki sycylijskiej.




I właśnie niedawno uświadomiłam sobie, że sukienkę z czarnej koronki, całkiem w stylu Dolce & Gabbana, posiadam przecież  w swoim sklepie. Sukienka ozdobiona jest dodatkowo pięknie połyskującymi, czarnymi cekinami i idealnie nada się na karnawał (na sylwestra jakoś się nie załapała)..  Sama w sobie jest dosyć strojna i ozdobna, dlatego fajnie wygląda skontrastowana z utrzymanym w męskim w stylu, prążkowanym żakietem - całość zyskuje odrobinę paryskiego sznytu.  


Koronkowo-cekinowa sukienka vintage
Smokingowy żakiet Betty Barclay, sh
Cienki, skórzany pasek w egzotyczną fakturę, vintage
(Przepraszam, za zakłócenia w polu widzenia, ale w domu króluje jeszcze choinka:))


Sukienka "wisiała" w sklepie dobrych parę lat i jakoś nikt się nią nie zainteresował, ale teraz już za późno - moja ci ona i basta!:) 




Do sukienki i żakietu dobrałam srebrne pantofle w wężowy wzór, na platformie (ślubne:)), oraz srebrne, ażurowe kolczyki -  komponujące się z fakturą sukienki i też trochę nawiązujące do projektów Dolce & Gabbana.


Srebrne platformy Zara (kupione 8 lat temu, więc już chyba vintage;))
Kolczyki Wallis, przecena
Czerwony lakier - OPI ("An Affair in Red Square":))
Skórzana kopertówka, vintage


Dolce & Gabbana, Fall 2013, RTW, Spring 2014, RTW
zdjęcia z: www.style.com


Jeszcze jeden rzut oka na kolekcję wiosenną - widać, że tym razem projektanci nawiązywali do motywów grecko-rzymskich:


aż chce się żyć..:)  (zdjęcia z www.style.com)

i...


zdjęcie stąd

AMEN

18 komentarzy:

  1. Zdjęcia kolekcji D&G niezmiennie mnie zachwycają... Coś pięknego! Podoba mi się zestawienie feerii barw z męskimi strojami w czerni :)

    Koronkową sukienkę z sklepiku doskonale kojarzę - niestety rozmiar nie mój, więc... :(
    No i na koniec jeszcze dodam - świetne te srebrne czółenka! Bardzo lubię ten fason :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te buty to faktycznie był dobry zakup, bo co prawda nie noszę ich często, ale zawsze chociaż raz w roku pojawi się okazja, żeby je założyć, więc nie posłużyły tylko jednorazowo, osiem lat temu:)

      Usuń
  2. cudne te koronki <3 jednak cena takiej kiecuszki skutecznie ostudza temperament... co do 'sakralnych' nadrukow, juz jakis czas temu rodzime marki lajfstajlowe zaczely drukowac witraze i inne bozie na zwyklych bluzach czy koszulkach, dla tych o mniej zasobnych portfelach dobra opcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety.:) Chociaż ja na fali zachwytu tymi kolekcjami kupiłam w zeszłym roku bodajże, czarną bluzkę z koronkową górą i maiłam ją nosić na bogato, ze złotymi dodatkami, do tego jakiś makijaż z kocim okiem..:) Jak na razie nie zrealizowałam wizji, ale może do niej wrócę:) No i teraz ta sukienka, trzeba ją będzie jakoś wykorzystać..
      Fajnie, że takie rzeczy weszły już w zasadzie do kanonu i pojawiają się gdzie indziej, byle by nie były zbyt podobne:) W sumie, to już może nie tyle chodzi o samą bozię, co bardziej o atmosferę, którą włosi wykreowali.. :)
      Z drugiej strony trochę się dziwię, że te ich rzeczy tak stosunkowo rzadko pojawiają się na czerwonych dywanach.. Na ich stronie jest zaprezentowanych o wiele więcej przepięknych sukni wieczorowych i dziwię się, że gwiazdy w nich nie śmigają na potęgę, może w sezonie oskarowym coś się ruszy:)

      Usuń
  3. Sukces włoskich stylistów , moim zdaniem polega głównie na tym, że ich projekty idealnie wkomponowane są we włoski "klimat". Kampanie reklamowe są doskonałe i zawsze wywołują skojarzenia z tym co jest kwintesencją kultury i mentalności południa. Co prawda moda jako sztuka jest wolna i niczym nie ograniczona , ja jednak jestem przeciwna umieszczaniu elementów religijnych/ dotyczy to wszystkich religii/ na ubraniach i dodatkach lub innych przedmiotach, których przeznaczeniem. nie jest kult religijny. Dla mnie to zły styl i "oryginalność" na siłę. Szokowanie kontrowersyjnością. Twoja sukienka chociaż przebogata w formie, wydaje się ciekawa. Świetne kolczyki, nie widzę ich jednak w połączeniu z tą suknią, Dla mnie to zdecydowanie " za dużo". Do tej sukni wybrałabym proste dodatki i odwrotnie bogate kolczyki wyeksponowałabym prostym strojem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że to może budzić kontrowersję, też razi mnie używanie symboli religijnych wyjętych z kontekstu, umieszczanie od czapy gdzie popadnie, tylko i wyłącznie w celu wywołania skandalu czy pokazania, że jest się tak bardzo cool (jak np.wspomniany Arkadius), ale u D&G właśnie zadziwia mnie, że jest to tak osadzone (również w nawiązaniu do historii i tradycji) i tak harmonijnie podane, że niby kontrowersja w odbiorze powinna się pojawiać, ale u mnie jakoś nie:) Uległam chyba totalnie ich machinie marketingowej i podobają mi się te bliskie spotkania drugiego albo i trzeciego stopnia;)
    Co do sukienki i kolczyków, to jasne, że zasady są takie, żeby łączyć bogate z prostym i na odwrót (z tym, że ja do takich zasad podchodzę bardzo ambiwalentnie:)), ale w tym przypadku akurat chciałam nawiązać do tych tradycji włosko-sycyliskich , gdzie jednak łączy się bogate z bogatym:) Proste kolczyki byłyby raczej nie w klimacie (chyba, że koła, wtedy tak bardziej hiszpańsko by było), a te co są wpisały mi się idealnie w klimat przesady;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisałam tylko o moim odczuciu:)) Rozumiem zamysł łączenia bogatego z bogatym, ale zwróć uwagę, że w tej kolekcji D&G bogata jest głównie ornamentyka materiału, dla równowagi fasony są proste.Biżuteria nawiązuje do materiału. Twoja suknia jest natomiast bogata zarówno w formie jak i w materiale. Może zmieniłabym zdanie, widząc całość na konkretnej osobie. Duże znaczenie miałaby tu fryzura, makijaż a przede wszystkim typ urody. Pamiętajmy, że tradycyjny typ urody włoskiego południa to kobiety o raczej surowych, aczkolwiek pięknych rysach twarzy. Miło jest z Tobą po-teoretyzować:) Czekam na Twoje kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  6. może kiedyś wrzuce to na siebie (jak schudnę po świętach i znajdę fotografa) i zobaczymy jak to w całości na czlowieku będzie wyglądać, co jak co, ale urodę to mam raczej surową:))
    P.S.
    No ale ja nie takie proste te formy widzę, przynajmniej nie wszystkie:) Ale co tam, najwyżej będę bardziej barokowa niż Dolce & Gabbana;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie zmieni faktu, że wyjątkowo znasz się na stylu i masz wyjątkowe wyczucie w tym temacie. Wyróżniasz się od innych blogerek ciekawymi postami i niekonwencjonalnym spojrzeniem na to co inni piszą i pokazują. W sumie każde rysy twarzy są ciekawe, tylko trzeba znaleźć dla nich odpowiednią formę. Gorzej z kilogramami, których kamera szczególnie nie lubi. Ale cóż.... to temat stary jak świat. Najlepiej pogodzić się z tym i robić swoje. Znam dobre projektantki, którzy nie są... modelkami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki! Czuję się zmotywowana i zainspirowana i następna sesja będzie w stylu Dolce&Gabbana:) Sama jestem ciekawa efektu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. kampania jest oblędna, a o tej czerwonej torebce to marzę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ Monica jest piękna...
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie również od kilku sezonów zachwycają projekty Dolce&Gabbana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Opublikowałaś w ubiegłym roku 10 postów i postanowiłaś wziąć udział w konkursie na Blog Roku 2013? Serio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, zawsze to szansa na jakieś rozpropagowanie bloga.. A w regulaminie nie ma żadnych obostrzeń, biorą wszystkich, którzy się zgłoszą ;)

      Usuń