środa, 23 kwietnia 2014

Co nowego (starego) w mojej szafie?

Mimo że zrezygnowałam z prowadzenia sklepu, to jednak nie zrezygnowałam z wyszukiwania lumpeksowych okazji na własny użytek. Postawiłam sobie tylko warunek, że wszystkie rzeczy muszą mi w 100% odpowiadać i muszą być jak najbardziej użyteczne. Nie ma, że coś jest fajne i unikalne, ale nie do końca w moim rozmiarze czy stylu, a mimo to muszę to mieć (znacie to?), bo koniec końców, i tak bez sensu zapycha szafę. 

Poniżej zamieszczam małą prezentację najciekawszych łupów z ostatnich miesięcy - moje założenie udało mi się spełnić tak w 90% :)


1. Mała czarna marki Coast - ma fajny, dopasowujący się do figury, fason, dobrze wygląda też z paskiem. Ma trochę zbyt duży dekolt, ale można założyć pod spód jakąś białą, czy szarą koszulkę i będzie ok.

2. Chyba znalazłam sukienkę idealną (na jakieś większe okazje oczywiście). Jest szyfonowa i z falbanek <3, ma piękny kolor purpury. Góra usztywniona jest fiszbinami, ale dodatkowo ma też regulowane ramiączka - dla mnie to zawsze plus. Marka też całkiem niezła - Jasper Conran. No i można ją prać, z tym że jeśli chodzi o prasowanie, to jest nieco masakryczna:) 


1. Czarno-biała sukienka marki Talbot's, kupiona podczas Wieszaków Vintage Sale. Zamiast skupiać się na sprzedawaniu własnego towaru, to latałam po stoiska w poszukiwaniu czegoś dla siebie:)

2. Szara pantera marki Atmosphere.


1. Moja szara perła w koronie - żakiet marki J. Crew :) Jest oczywiście super jakościowy, ręcznie wykańczany, lekko taliowany i będę go mocno eksploatować.

2. Świetnie skrojona i uszyta czarna marynarka, 100% vintage.  Jest dosyć mocno taliowana i pięknie podkreśla figurę. Brakuje jedynie guzika, ale szczęśliwie jest w zapasie, więc kiedyś się wezmę i doszyję:)


1. Szyfonowa tunika Atmosphere.

2. I tu jest mała zagwozdka, ponieważ nagle zachciało mi się szerokiej, marszczonej spódnicy. Zawsze mi się takie podobały (szczególnie tiulówki), ale raczej platonicznie, na kimś...  A tu nagle - bach, znalazłam na przecenie i zamówiłam. Nie żałuję, bo spódnica, mimo że na maxa kiczowata, to piękna jest i cieszy moje oczy:) 
W rzeczywistości jest jeszcze bardziej efektowna niż na zdjęciach - szyta z koła (albo i z dwóch:)), marszczona, na tiulowej halce i tęczowo połyskująca. Czego chcieć więcej?  No, ale teraz, żeby spełnić swoje założenie, to muszę ją nosić:) Trochę słabo to widzę, ale może coś wymyślę:)


No i jeszcze buty. Słyszałam ostatnio, ze podobno wraca moda na czuby rodem z lat 90-tych, więc czym prędzej pobiegłam do lumpeksu i zakupiłam dwie pary;)




A tak w ogóle, to przydałaby mi się nowa szafa - najlepiej taka przepastna, z duszą (a może i z duchem;))

Wypatrzona na Allegro, w sklepie Antik-Centrum


P.S.
Ten wpis został przeze mnie przypadkowo skasowany.. Odtworzyć, odtworzyłam go, ale niestety komentarzy już nie przywrócę, tak że przepraszam - i jeżeli możecie jeszcze raz się odezwać, to będzie super.

3 komentarze:

  1. Może mogłabyś polecić jakieś sklepy z używaną odzieżą w Warszawie? Gdzie najcześciej znajdujesz fajne rzeczy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to szaleję w Grodzisku, ale faktycznie, przez kilkanaście lat eksploatowałam lumpeksy w Warszawie i miałam już swoje ścieżki (szczególnie na Pradze), więc może coś nt. napiszę:)

      Usuń
  2. przepiękna tunika, a szafa rzeczywiście ma swój klimat! ;-)

    OdpowiedzUsuń